Irma Kodua: Kobieta, która pokochała MICE
Irma Kodua, dyrektorka zarządzająca Grata DMC oraz założycielka i prezeska Gruzińskiego Stowarzyszenia Turystyki Biznesowej, do świata MICE trafiła przez przypadek. Szybko się w nim jednak odnalazła, a wręcz go pokochała. To branża, która – jak twierdzi – co rusz wymaga od niej nieszablonowego podejścia, ale jednocześnie na każdym kroku udowadnia, że nie ma rzeczy niemożliwych. – Myślę, że po pracy w przemyśle spotkań każda inna dziedzina wydaje się nudna – wyznaje bez ogródek.
Duży sentyment, jakim Irma darzy MICE wynika z faktu, że jest to sektor, który silnie koresponduje z jej charakterem. Jako osobę ciekawą świata i ludzi, złaknioną nowych doświadczeń i umiejętności, napędza ją przede wszystkim możliwość tworzenia i kreowania. Tak było odkąd pamięta. Być może to efekt tego, że wychowywała się w rodzinie, w której „mieszały się dwie tradycje, języki i sposoby, w jakich postrzegano świat”. Już od dziecka była osobą aktywną, towarzyską, niestroniącą od rywalizacji, ale i odnajdującą się w grupie. Jednocześnie, funkcjonując pomiędzy różnymi systemami kulturowymi, miała tendencję do patrzenia na otaczającą rzeczywistość z różnych punktów widzenia i z szerszej perspektywy.
– Jedna strona dała mi głębokie poczucie wspólnoty i gościnności, druga zaszczepiła silną etykę pracy i dyscyplinę. Noszę w sobie podwójne dziedzictwo, które poszerzyło moje zrozumienie świata – przyznaje, zdradzając, że odkąd pamięta miała wyraźną wizję tego, co będzie robić w przyszłości. Jej ambicją nigdy nie było zostanie lekarzem, prawnikiem czy muzykiem. – Postrzegałam siebie jako przedsiębiorcę. Nie zawsze używałam tego słowa, ale wiedziałam, że chcę zbudować coś własnego. Podobał mi się pomysł prowadzenia firmy, tworzenia pomysłów i podejmowania decyzji. Byłam ciekawa, jak działają rzeczy i jak ludzie przekształcają swoje małe pomysły w coś dużego, realnego – mówi.
Co napędza, a co hamuje?
Tej wizji pozostała wierna, dlatego kiedy przyszło do wyboru kierunku studiów, bez wahania zdecydowała się na administrację biznesową. Znakomicie współgrała ona z jej usposobieniem, ale co najważniejsze szła w parze z długoterminowymi celami, jakie sobie wyznaczyła. Pozwalała przekształcić naturalne zainteresowania w praktyczne umiejętności, dając solidne podstawy w takich obszarach, jak planowanie, komunikacja, praca zespołowa czy rozwiązywanie problemów. Okres studiów miał przy tym duży wpływ na budowanie tożsamości Irmy. – W latach studenckich nie tylko zdobywałam wiedzę akademicką, ale również dużo uczyłam się o sobie. Miałam okazję kreować pomysły, poznawać ludzi z różnych środowisk i testować posiadane umiejętności w różnych sytuacjach. Były chwile stresu, terminów i presji. Ale było też wiele dobrych wspomnień: projekty grupowe, które przerodziły się w przyjaźnie, ciekawe rozmowy z wykładowcami i małe osiągnięcia, które w tamtym czasie wydawały się wielkimi wygranymi – wspomina.
[...]
THINK MICE Lipiec-Sierpień 2025