Fot. Materiały prasowe

Rafał Mrzygłocki: Za kulisami wielkich emocji

Rafał Mrzygłocki, prezes firmy ARAM uważa, że technologie immersyjne mają zasadnicze znaczenie przy tworzeniu zapadających w pamięci wydarzeń. W rzeczywistości zdominowanej przez nowoczesne rozwiązania multimedialne, eventy mają być już bowiem nie tyle oglądane, co przeżywane – najlepiej wszystkimi zmysłami. 

– Dzisiejsza publiczność jest wymagająca. Żeby ją zainteresować, trzeba wyjść poza schemat. Dla mnie największą satysfakcją jest moment, kiedy widzę pełne emocji twarze ludzi, którzy autentycznie przeżywają to, co wspólnie stworzyliśmy. To znak, że technologia i pomysł zadziałały perfekcyjnie – mówi Rafał Mrzygłocki, który spełnia się również jako autor branżowego newslettera „Kreatywne Technologie” na platformie Substack, śledzonego przez specjalistów z całego świata. Projektowanie takich wydarzeń to duże wyzwanie, bo oczekiwania rosną, a możliwości są niemal nieograniczone. Sztuką jest dobrać właściwe narzędzia do konkretnej realizacji i zbudować z nich coś wyjątkowego. Zdaniem Rafała, sukces tkwi w ciągłym rozwoju, eksperymentowaniu i inwestowaniu – zarówno w sprzęt, jak i ludzi. ARAM od ponad 30 lat trzyma się tej filozofii, dzięki czemu dziś z powodzeniem realizuje projekty nie tylko w Polsce, ale i na wielu rynkach zagranicznych – współpracując z globalnymi markami i agencjami szukającymi partnera technologicznego. 

Tworzenie show sprawia frajdę

Z perspektywy czasu widać, że droga Rafała do świata eventów była naturalna. Od dziecka fascynowały go światła, ekrany i atmosfera kulis. Dorastał obserwując Adama Mrzygłockiego pracującego przy produkcjach telewizyjnych. Jako kilkulatek biegał po magazynie pełnym kabli, a z czasem towarzyszył tacie w targach i pokazach. Choć nie zawsze rozumiał, co widzi, chłonął tę rzeczywistość. Do dziś pamięta swój pierwszy samodzielny „projekt”, jakim była obsługa followspota, czyli ręcznej lampy podążającej za artystą, podczas jednego z festiwali.

– Miałem może 15-16 lat, ręce mi drżały. Trzymałem światło skierowane na wykonawców, wiedząc, że wszyscy patrzą. To było ogromne przeżycie i zastrzyk adrenaliny. Zrozumiałem wtedy, że tworzenie show to niesamowita frajda – wspomina, dodając, że z czasem realizował też bardziej ambitne prace, np. tworzył proste animacje 3D do wykorzystania w oprawie wizualnej.

Doświadczenia te nie tylko pogłębiały zainteresowanie Rafała Mrzygłockiego techniką sceniczną, ale również budowały grunt pod jego zawodowe życie – w końcu miał w przyszłości przejąć założoną przez ojca firmę ARAM. Mimo że moment ten przyszedł dużo wcześniej niż się spodziewał, Rafał podjął wyzwanie z szacunkiem dla dzieła ojca. Adam Mrzygłocki zmarł kiedy Rafał miał 17 lat. Stając na czele firmy, nie był sam. Wspierała go mama i zespół pracowników taty. Mama zajęła się sprawami administracyjnymi, a Rafał formalnie objął stanowisko prezesa, ucząc się wszystkiego w błyskawicznym tempie.   

[...]

>>POBIERZ CAŁY ARTYKUŁ

THINK MICE Czerwiec 2025