Fot. Materiały prasowe

Sielanka? Tylko na zdjęciach. O prawdziwym zapleczu eventów outdoorowych.

przez Think MICE

Outdoor ma w sobie coś zwodniczego. Na pierwszy rzut oka wygląda lekko: plener, zieleń, światło, mniej formalna atmosfera. Tylko że z perspektywy organizacyjnej event outdoorowy jest jednym z najmniej wybaczających formatów.

Po ponad dwudziestu latach pracy w branży HoReCa i eventowej wiem jedno: plener nie lubi improwizacji. Można mieć świetny pomysł, lokalizację i scenariusz, ale jeśli nie działa zaplecze, wydarzenie szybko zaczyna wymykać się spod kontroli. Uczestnik może nie wiedzieć, co poszło nie tak, ale poczuje, że coś nie gra.

W przestrzeni bankietowej wiele rzeczy ratuje infrastruktura: kuchnia, magazyn, ciągi serwisowe czy ściany, za którymi można schować chaos. W plenerze tej taryfy ulgowej nie ma. Jeśli nie zaplanuje się transportu, chłodzenia, zapasu sprzętu, drogi serwisu, rytmu wydawania jedzenia i komunikacji między zespołami, problem szybko wychodzi na środek wydarzenia. Wtedy nie jest już problemem technicznym, tylko częścią doświadczenia gościa.

Event outdoorowy nie zaczyna się od menu, scenografii ani listy atrakcji, ale od pytania, czy cały mechanizm zadziała w konkretnym terenie. Którędy wjadą dostawy? Gdzie stanie kuchnia robocza? Jak daleko serwis będzie miał do gości? Co, jeśli część oficjalna przesunie się o dwadzieścia minut? Catering w plenerze nie jest dodatkiem do programu, tylko częścią operacji. Liczy się nie tylko to, co znajdzie się na stole, ale czy kuchnia, serwis, logistyka i scenariusz pracują w jednym rytmie.

Firmy coraz częściej wychodzą poza klasyczną salę, ale nie szukają prostszych wydarzeń. Szukają innej energii: więcej rozmowy, relacji, ruchu, oddechu, kontaktu z miejscem i naturą. Jednocześnie nikt nie obniża oczekiwań tylko dlatego, że event odbywa się w plenerze. Gość nadal ma dostać sprawną obsługę, dobre jedzenie i poczucie, że ktoś nad tym panuje.

Właśnie w tę stronę rozwijamy MINT i BLUMY. MINT odpowiada za kuchnię, serwis, logistykę, sprzęt i doświadczenie potrzebne przy firmowych spotkaniach oraz większych wydarzeniach plenerowych. BLUMY daje drugi wymiar tego samego kierunku: przestrzeń na Śląsku, w której można budować formaty kameralne, relacyjne, retreatowe i outdoorowe.

Outdoor nie polega na tym, że ten sam scenariusz wynosi się z sali na trawę. Jeśli ma zadziałać, trzeba spiąć w jeden mechanizm miejsce, kuchnię, ludzi, logistykę i tempo programu. Najlepsze wydarzenia plenerowe wyglądają lekko właśnie dlatego, że od zaplecza są ciężko przepracowane.

Damian Wiatrak

----------------------------------------------------------------------------------------------------------



Damian Wiatrak:
Dyrektor Zarządzający Grupy Place Care, praktyk branży HoReCa oraz eventowej z ponad 20-letnim doświadczeniem. Z ramienia Grupy odpowiada za analizowanie, rozwijanie i kreowanie projektów eventowo-gastronomicznych, w które Place Care jest zaangażowana kapitałowo. To właśnie z tego kierunku wyrastają projekty takie jak MINT i BLUMY: pierwszy odpowiada za cateringowe i operacyjne zaplecze wydarzeń, drugi za przestrzeń oraz format spotkań eventowo-retreatowych na Śląsku.

MINT obsługuje wydarzenia od strony kulinarnej, zespołowej i logistycznej: od spotkań firmowych po większe realizacje plenerowe. BLUMY uzupełnia tę ofertę jako kameralna przestrzeń nad jeziorem, stworzona z myślą o spotkaniach firmowych, retreatach i wydarzeniach outdoorowych.

Artykuł promocyjny