Jaroslaw Marciuk

przez Think MICE

Czy Gdynia jest polską Barceloną?

Do Gdyni pojechałem tym razem nie na konferencję czy wizytę studyjną. Pojechałem zrobić zdjęcia, będąc na wakacyjno-rodzinnym wyjeździe w Oliwie. Po wpisaniu w lipcu tego roku Modernistycznego Centrum Gdyni na listę UNESCO chciałem pospacerować po tym mieście z aparatem i dronem, aby zobaczyć, co zostało docenione w skali światowej. Gdynię najlepiej odkrywa się właśnie tak – pieszo, powoli, patrząc na balkony, klatki schodowe, okna i detale. Widok z drona pozwala z kolei lepiej zrozumieć zamysł urbanistów.

Centrum Gdyni to pionierski przykład wczesnego modernizmu, budowany od podstaw w latach 1926-1939 i zaprojektowany w ścisłym związku z portem, morzem i nadmorskim krajobrazem. Trudno też o bardziej symboliczny moment dla wyróżnienia, jakim jest wpisanie na listę UNESCO. W 2026 roku Gdynia obchodzi 100-lecie – 10 lutego minęło sto lat od nadania jej praw miejskich. Miasto z morza i marzeń wchodzi więc w drugie stulecie historii jako miejsce obecne na liście UNESCO.

Podczas spaceru widać to wyraźnie. Ul. 10 Lutego prowadzi od dworca kolejowego w stronę Bałtyku, Świętojańska wyznacza drugą oś, a między nimi pojawiają się kolejne modernistyczne adresy: Bankowiec, dawny gmach ZUS, Miejskie Hale Targowe, Dom Żeglarza Polskiego, kamienice Pręczkowskiego czy Orłowskich. Każdy z budynków ma własny charakter, ale razem tworzą spójną opowieść. Najbardziej wciągnęły mnie detale. Zaokrąglone narożniki przypominające dzioby statków, okrągłe okna kojarzące się z bulajami, balkony i tarasy wyglądające jak pokłady, jasne elewacje, kamienne okładziny i charakterystyczne klatki schodowe. W Gdyni morze nie zaczyna się przy nabrzeżu. Ono jest wpisane w architekturę.

Patrząc na falujące balkony kamienicy Antoniego Ogończyka-Blocha i Leona Mazalona, przyszło mi do głowy pytanie trochę przewrotne: czy Gdynia może być polską Barceloną? Nie chodzi o porównywanie modernizmu z Gaudím. To różne języki architektury. Ale Barcelona zbudowała znaczną część międzynarodowej rozpoznawalności na architekturze. W Gdyni widzę podobny mechanizm. Tyle że zamiast Gaudíego mamy modernizm, zamiast Eixample - własny układ ulic otwierających się ku morzu, a zamiast śródziemnomorskiej historii portowej – opowieść o młodym mieście, które w krótkim czasie stało się jednym z najważniejszych portów na Bałtyku.

Do tego dochodzi kultura morska, której nie trzeba wymyślać na potrzeby turystycznego folderu. Stolica polskiego yachtingu, marina, Dar Pomorza i ORP „Błyskawica”, Uniwersytet Morski, rybackie tradycje i szanty, dawny Dworzec Morski oraz promy i wycieczkowce. Jest też Gdynia filmu, muzyki i dobrego wzornictwa z Gdynia Design Days, Open'er Festival, Ladies' Jazz Festival, Festiwalem Polskich Filmów Fabularnych i Gdyńskim Centrum Filmowym.

Tu pojawia się najciekawszy wątek promocyjny. Sam wpis UNESCO niczego nie zmienia. Może jednak stać się świetnym punktem wyjścia do nowej opowieści o Gdyni – także dla rynku spotkań. Z punktu widzenia MICE Gdynia ma co zaoferować. Spacer po modernizmie, architektoniczna gra miejska, Szlak Kulinarny Centrum Gdyni, rejsy jachtami i innymi jednostkami czy spotkanie z historią portu mogą stworzyć program incentive. Do tego Gdynia Sailing Days, Żeglarska Parada Świętojańska, Dzień Marynarki Wojennej, a w przeszłości również The Tall Ships Races. Przed miastem także Mistrzostwa Świata World Sailing 2027.

Jest też zaplecze konferencyjne i hotelowe: Teatr Muzyczny, Courtyard by Marriott Gdynia Waterfront, Mercure Gdynia Centrum, Hotel Nadmorski i Centrum Konferencyjne Pomorskiego Parku Naukowo-Technologicznego. UNESCO daje więc jeszcze jeden motyw, wokół którego można budować programy wydarzeń. Najważniejsze będzie to, jak miasto wykorzysta ten potencjał. Barcelona pokazuje, że architektura może stać się czymś większym niż atrakcją turystyczną – częścią tożsamości miasta, jego wizerunku i jednym z powodów, dla których chce się tam organizować wydarzenia. Już od pewnego czasu funkcjonuje Gdyński Szlak Modernizmu i to świetny punkt wyjścia. W kawiarni Może Kawy poznałem Arkadiusza Brzęczka. To autor książki „100 sekretów gdyńskich kamienic na 100-lecie Gdyni” oraz jeden z przewodników spacerów architektonicznych. Utonąłem w jego opowieściach.  

Niektórzy przewrotnie powiedzieliby, że wpis Gdyni na listę UNESCO to dobry powód, aby odwiedzić Gdańsk. Jako Oliwianin powiedziałbym odwrotnie. To powód, żeby podczas pobytu w Trójmieście znaleźć czas na Gdynię – albo przyjechać tam specjalnie.

A skoro było o Barcelonie, pamiętajcie, że IBTM World odbędzie się w tym roku w dniach 17-19 listopada. Do zobaczenia!

Jaroslaw Marciuk. Gdańszczanin, entuzjasta social mediów dostrzegający ich zalety i wady. Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z marketingiem destynacji, social mediami oraz B2B influencer marketingiem. Główny specjalista Biura Spotkań i Wydarzeń – Poland Convention Bureau w Polskiej Organizacji Turystycznej. Pasjonat fotografii mobilnej, prowadzi społeczność Igers Poland. Po pięciu latach emigracji w Wielkiej Brytanii wrócił do Polski. Mieszka w Warszawie z żoną Alicją. Kontakt: jaroslaw@duolook.pl

CZYTAJ WIĘCEJ