Rob Davidson

przez Think MICE

Poziomy energii

Przemawiając na konferencjach, jedną z pierwszych rzeczy, na które zwracam uwagę jest poziom energii u publiczności. Mierzony tym jak żywi, skupieni i podatni na ewentualne interakcje są uczestnicy.  Ta energia wydaje się zresztą zmieniać w ciągu dnia – bywa na ogół najwyższa na początku konferencji, pod koniec gwałtownie spada. Ludzie stają się rozproszeni. Oczywiście problem może dotyczyć również prelegentów – niedostatecznie przygotowani czy mówiący zbyt monotonnie, często wręcz „wysysają” energię z uczestników. Podczas gdy dobry speaker, dzięki swojej osobowości i ciekawym treściom, jakie ma do przekazania, potrafi ich obudzić.  Często problem dotyczy jednak nie mówców, lecz samego kształtu konferencji, która jest po prostu za długa lub przerwy pomiędzy poszczególnymi wykładami pojawiają się zbyt rzadko.

Kilka lat temu, Tony Schwartz i Catherine McCarthy w artykule opublikowanym na łamach „Harvard Business Review” podkreślali wagę krótkich, ale regularnych przerw w ciągu dnia pracy. Jest to spowodowane naszymi uwarunkowaniami fizjologicznymi. Każdy człowiek ma pewne, trwające od 90 do 120 minut cykle, podczas których jego ciało przechodzi od stanu pełnej energii aż do jej spadku i lekkiego „uśpienia”. Pod koniec każdego z tych cykli nasze ciało pragnie się zregenerować. Objawia się to m.in. uczuciem głodu, ziewaniem, trudnościami z koncentracją, pewnym niepokojem. Schwartz i McCarthy twierdzą, że jeżeli zignorujemy te oznaki i będziemy dalej pracować, nasze zapasy energii zostaną z biegiem dnia zupełnie wyczerpane. 

W przypadku konferencji i kongresów jasne jest, że zbyt długie prelekcje i wykłady, następujące jeden po drugim, osłabiają koncentrację publiczności, co w konsekwencji doprowadzi do tego, że uczestnicy nie wyniosą z nich zbyt wiele. Organizatorzy tego typu imprez mogą w tym aspekcie nauczyć się czegoś ze świata oświaty. Nauczyciele i wykładowcy mają przecież codziennie do czynienia z wyzwaniem, jakim jest utrzymanie uwagi klas wypełnionych łatwo nudzącymi się i wiecznie rozproszonymi millenialsami.

Sam, na podstawie swojego doświadczenia nabytego podczas prelekcji wygłaszanych na wielu konferencjach, mogę polecić kilka technik, które pomagają utrzymać wysoki poziom energii u publiczności:  
- sprawdzaj czy podstawowe potrzeby uczestników są zaspokojone, np. czy w pomieszczeniu panuje odpowiednia temperatura, czy nie chcą napić się kawy etc. Jeżeli bowiem tak się nie stanie, ludzką naturą jest skupienie się na tych podstawowych potrzebach, kosztem wszystkiego innego,
- pozwól osobom biorącym udział w spotkaniu opuścić pomieszczenie na kilka minut. Światło słoneczne jest źródłem witaminy D, która zwiększy ich energię,
- zmieniaj sposób prowadzenia wykładów, eksperymentuj. Warto rozważyć, aby zamiast monologu wprowadzić jakiś żywszy format, np. coś na wzór wywiadu telewizyjnego,
- zachęcaj uczestników do ruchu – wstania z krzeseł, wykonywania krótkich ćwiczeń pomiędzy wykładami,
- rozśmieszaj publiczność. Śmiech rozciąga mięśnie, spala kalorie, jest naturalnym źródłem energii,
- zachęcaj uczestników do odłożenia na bok swoich smartfonów, iPadów, laptopów i skupienia się wyłącznie na omawianych tematach. Chociaż istnieją pewne wyjątki, umysł ludzki nie jest przystosowany do wykonywania kilku zadań jednocześnie,
- upewnij się, że wszyscy mają swobodny dostęp do wody. Nawadnianie organizmu jest bardzo ważne, ma ono ogromny wpływ na poziom naszej energii.

Rob Davidson - dyrektor zarządzający w firmie doradczo-szkoleniowej MICE Knowledge oraz analityk w Reed Travel Exhibitions

CZYTAJ WIĘCEJ