Rob Davidson

przez Think MICE

Kobiety, gdzie jesteście?

Czy kiedykolwiek mieliście okazję uczestniczyć w konferencji, w której prelegentami byli sami mężczyźni? Byłbym zdziwiony, gdyby okazało się, że nie. Zapewne zdarzyło się Wam to więcej niż raz. Jeśli chodzi o mnie, bardzo często występowałem na eventach, gdzie wśród panelistów w ogóle nie było kobiet. Przynajmniej kilka razy brałem też udział w spotkaniach, gdzie nawet wśród uczestników próżno było ich szukać. Jak to możliwe w XXI wieku?

W dzisiejszych czasach kobiety są przecież obecne praktycznie w każdej branży, na każdym polu aktywności zawodowej. Co więcej, jak coś takiego może mieć miejsce w branży MICE, która jak wiadomo jest – przynajmniej jeżeli chodzi o zatrudnienie – zdominowana przez płeć piękną.

Nie ma zagadnień i tematów, które nie mogłyby być poruszane przez kobiety. Nie istnieje więc racjonalne wytłumaczenie, które uzasadniałoby ich wykluczanie z wystąpień na konferencjach czy kongresach. Nadal się to jednak zdarza. Często zresztą za dobór panelistów i tworzenie programów tego typu wydarzeń odpowiadają… same kobiety. Nie zapraszają one po prostu innych Pań do dzielenia się swoją wiedzą i doświadczeniami. Jedna z nich, dr Saara Särmä, zajmująca się badaniem stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie w Tampere w Finlandii, oburzyła się tym faktem na tyle, że postanowiła założyć własnego bloga. Wylicza na nim wyszukane przez siebie konferencje, kongresy i różnego rodzaju inne wydarzenia, na których prelegentami są sami mężczyźni. 

Polecam wejść na jej stronę (http://allmalepanels. tumblr.com) – będziecie zszokowani całkowitym brakiem kobiet na tak wielu ważnych imprezach, z których niektóre dotyczą nawet tematów  bardzo kobietom bliskich, jak np. prokreacja. Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca – w świecie, gdzie kobiet jest więcej niż mężczyzn, a wśród nich nie brakuje genialnych jednostek, mogących dzielić się swoimi opiniami i wiedzą z szerszą publicznością. Konferencje, do występowania w których zapraszani są tylko mężczyźni wydają się problematyczne, ponieważ wysyłają ogólny sygnał, że tylko oni posiadają fachową wiedzę w danej dziedzinie. Ich organizatorzy powinni więc zastanowić się nad różnorodnością. Zadbać o to, aby przedstawicielki płci pięknej również były reprezentowane w programie. Musimy zrozumieć, że prelegentki wnoszą do spotkań wielką wartość dodaną. Dzięki nim często poznajemy inny punkt widzenia – ich opinie i przemyślenia w danym temacie.

Ta kobieca perspektywa jest nam wszystkim bardzo potrzebna, pozwala się rozwijać.  Na szczęście sytuacja powoli zmienia się na lepsze. Organizatorzy konferencji i kongresów, często reprezentujący zresztą młodsze generacje, są coraz bardziej świadomi konieczności zachowania równowagi płci w tworzeniu programów wystąpień, wykładów i prelekcji. Ponadto coraz więcej osób zwraca uwagę na ten problem. Poza wspomnianą już dr Saarą Särmä także brytyjski ekonomista Owen Barder stworzył listę, na którą mogą wpisywać się mówcy, którzy w ten sposób składają publiczną deklarację, że nie będą uczestniczyć w męskich panelach (www.owen.org/pledge).  Tego typu inicjatywy mogą wreszcie wpłynąć na realne zmiany w sposobie przygotowania współczesnych konferencji – na pewno przez to dużo ciekawszych i bogatszych merytorycznie.

Rob Davidson - dyrektor zarządzający w firmie doradczo-szkoleniowej MICE Knowledge oraz analityk w Reed Travel Exhibitions

CZYTAJ WIĘCEJ